Wypoczęci? Mam nadzieję, że tak. Urlop na Mazurach zleciał szybko, szczególnie w towarzystwie przepięknej Syreny 105 stylizowanej na Vipera. Przed nami ostatnia część mojej podróży Dookoła Polski 2000. Tym razem zwiedzimy wschód.

 

Wracamy z Warmii i Mazur. Zatrzymujemy się w Łomży, gdzie w 2001 roku spotkałem Jeepa Wagoneera na sprzedaż. Cena nie była wygórowana, z tego co pamiętam mniejsza niż 10 tys. zł. Dla zmiany klimatu proponuję stolicę sąsiedniego byłego województwa czyli Ostrołękę. Tam na lokalnym złomie (wyjazd w kierunku Warszawy) Jelcz Ogórek służył jako składzik.

 

Okolice Łomży, 2001r. Jeep Wagoneer oferuje się na sprzedaż.

 

Minusem wschodnich rubieży Polski było wówczas małe zagęszczenie starszych wozów. Oczywiście jeździło sporo maluchów, dużych fiatów czy Trabantów 601, ale wówczas takie pojazdy mnie nie interesowały. Dlatego z wojaży po Podlasiu mam tylko Mercedesa MB/8 bez koła, który straszył turystów w centrum Białowieży oraz Polskiego Fiata 127p parkującego w Hajnówce.

Przy Białorusi

Nieco lepiej było kilkadziesiąt kilometrów niżej. Jeszcze w 1993 roku w Serpelicach trafiłem Toyotę Coronę z początku lat 70. Niestety zdjęcie gdzieś mi wcięło. Pozostaje nacieszyć się gnijącym SAN-em H100 z okolic miejscowości Tuczna koło białoruskiej granicy oraz kilkoma gnijącymi Syrenami w Sławatyczach. Warszawy ledwo widoczne w trawie to miejscowość Nowosiółki, niedaleko przepięknie położonej cerkwi w Jabłecznej. Takie gnijące relikty PRL na podwórkach spotkać można było w całej Polsce. Syreny, Warszawy, Mikrusy integrowały się z naturą na posesjach na terenie całego kraju. Zapytani przez nas właściciele jeszcze nie mówili nam, że to coś warte i nie sprzedadzą bo będą robili. Po prostu sobie gniły, a gospodarze byli zdziwieni, że ktoś się tym interesuje. Patrzyli na nas podejrzliwie.

 

Ostrołęka, 2001r. Uroczy składzik z Jelcza na miejscowym złomie.

 

Pamiętam, że po okolicy jeździłem wówczas UAZ-em, a paliwo kupowało się u jednego z gospodarzy. 1 zł za 1 litr. Tankowało się prosto z plastikowej beczki stojącej gdzieś pod stodołą. A czasem nawet prosto z toreb foliowych świeżo wyciągniętych z licznych zakamarków białoruskich Passatów B2.

Służbowe Mirafiori

Jedziemy dalej. Zanim jednak wyruszymy w stronę Rzeszowa i Łańcuta skręcimy w kierunku Warszawy by odwiedzić Pułtusk, Wyszków i Mińsk Mazowiecki. Na terenie nieczynnego już dworca autobusowego PKS w Pułtusku spotkałem wówczas Alfa Romeo Alfettę. Samochód niezbyt stary, ale mocno wyróżniający się z tłumu. Ktoś starał się jeździć nim na co dzień. Niedaleko, na najdłuższym rynku w Europie odbywał się weekendowy jarmark. Z resztą organizowany jest do tej pory. Wtedy lokalni biznesmeni zostawiali w tym miejscu swoje stoiska na dłużej. Takim wiecznym straganem/magazynkiem był Żuk smutek i widoczny w tle Robur. Oba wozy stały na rynku dość długo. Na zdjęciu widać też skrawek przyczepy N126. Wyobraźcie sobie, że ona nadal pilnuje tego terenu.

 

Sławatycze, 2001r. Syrena spogląda na rzekę Bug i kawałek Białorusi. W tle widać dwie świątynie: prawosławną i rzymskokatolicką. Polecam wejść na google street view w tym miejscu – oprócz kościołów z bliska, zobaczymy także przejeżdżającą tamtędy “beczkę” (pod apteką stoi kolejna).

 

W Wyszkowie też niewiele znalazłem tego dnia. Najciekawszy okazał się parking pod jednym z bloków i kolekcja Opli Manta.

Dość ciekawy pojazd trafiłem w Mińsku. Tego dnia również tutaj było trudno o stare graty i zadowoliłem się dość nowym Fiatem 131 SuperMirafiori. Nowym na tyle, że z boku posiadał naklejkę firmy budowlanej – najwidoczniej robił za wóz służbowy. Szczerze mówiąc nie pogardziłbym teraz taką służbówką.

 

Wyszków, 1999r. Kolekcjoner Mant pokazuje swoje auta mieszkańcom bloku. Wystawa stała, wstęp wolny.

 

Wschód VAG-ów

Rzucamy wszystko i jedziemy w Bieszczady. W Łańcucie dałem szansę koledze by wykonał fotografie ze mną i Skodą 100 w rolach głównych. Kolega niestety nie dał rady wykadrować fotografii. Zawsze się dziwiłem, że dla wielu osób jest to bardzo trudne. Do tej pory widać to w licznych ogłoszeniach, w których zamiast całego samochodu widać kawałek lampy, maski i zderzak.

Z drugiej strony dzięki temu niezamierzonemu błędowi możemy sobie popatrzeć co się działo wówczas na miejscowym rynku. A działo całkiem sporo. Popatrzcie i spróbujcie odpowiedzieć na następujące zadania: oblicz stosunek taksówek Audi 80 B2 do Audi 80 B3/B4. Pytanie numer dwa: jaki wóz jest rodzynkiem wśród taryf? Przy okazji zdjęcie pokazuje, że już w XX wieku wschód Polski został opanowany przez koncern VAG.

 

Rzeszów, 2003r. Wigilia wigilii i nasz nowy wóz – Syrena 104 rocznik 1968. Historię zakupu opiszemy kiedyś w osobnym wpisie. Takie wozy wówczas kupowało się za 900 zł.

 

Zdążyć na wigilię

Z Łańcuta blisko do Rzeszowa. Pod Domem Kultury WSK złapaliśmy Syrenę 104. To fake, bo Syrena jest nasza, a fotografia jest pozowana. Pojechaliśmy po „skarpetę” w dwa dni przed wigilią 2003 roku do samego Odrzykonia koło Krosna. Wyprawa po cud polskiej techniki to pomysł na osobny wpis. W Rzeszowie spędziliśmy jedną noc, a zdjęcie to pamiątka z tej przygody.

Niestety nie mam nic ciekawego z Bieszczad. Bardzo mi przykro, możecie na Facebooku napisać, że jestem nicpoń i ladaco.

Przed falą zbrodni

W drodze powrotnej z Podkarpacia zawsze warto wpaść do Sandomierza. Wtedy jeszcze nie dotkniętego falą zbrodni i morderstw, w które wplątany był Ojciec Mateusz. Nie było także dotknięte zbyt dużą ilością gratów. Wartburg kombi i zwykły Escort Mk III to jedyne moje łupy. Pozostaje nam tylko obrazek sprzed naszego wejścia do Unii Europejskiej na trasie Warszawa – Puławy, gdy świeżo wyremontowanym Wartburgiem 311 pojechaliśmy na MPPZ do Kazimierza Dolnego. Furmanki na początku XX wieku powoli znikały, ale tą w Tarnowie udało się jeszcze sfotografować.

 

Tarnów (na Mazowszu), 2003r. Wycieczka Wartburgiem na dotarciu. Tuż przed wstąpieniem Polski do UE.

 

Na tej samej trasie spotkać można było gnijącą w polu Wołgę M21. Stała w Dziecinowie koło Kołbieli. Właściciel GAZ-a miał przed domem makietę Warsa zabraną spod śmietnika OBR Falenica. Jak mówił: „wyrzucili na śmietnik to wziąłem. Nie wiem po co”. Ale zdjęcia nie pozwolił wykonać, a w głosie wyczuć można było, że wkrótce sprzeda skarb za grube miliony kręcącym się w okolicy koneserom. Przyznać się! Który koneser ma teraz makietę Warsa z gipsu?

 

Baniocha, 2001r. Ale na tym złomie było dobra: Ford Taunus 17M, Austin Metro, Opel Kadett D Caravan, BMW E21 i na deser Robur.

 

Przed falą powodziową

Powoli kończymy naszą podróż dookoła Polski 2000. Jesteśmy blisko Warszawy. Jeszcze rzut okiem na elektrociepłownie w Karczewie, gdzie odbywały się próby Rajdu Monte Calvaria. Zrobiłem wówczas fotografię Poloneza Trucka ze starym dziobem, jakby przypuszczając, że wkrótce wszystkie wyginą śmiercią naturalną. A skoro już byliśmy w okolicy to po drugiej stronie Wisły, w okolicach Góry Kalwarii, warto było podjechać do Sobkowa i uwiecznić Warszawę 201 gnijącą w towarzystwie Volvo 240 oraz odwiedzić złom w Baniosze, na którym gniło sporo ciekawych wozów, w tym Peugeot 504 Break, Austin Metro i Ford Taunus „Badewanne”.

Niedaleko, bo w Konstancinie ktoś na prywatnej posesji gnił sobie wóz transmisyjny typu „Mielec”. Jeden z 28 wyprodukowanych.

 

Okolice Sobkowa, 2001r. Porzucone Volvo i Warszawa w okolicy jakiejś byłej glinianki.

 

Na deser zostawiłem fotografię naszego Volvo 740 tonącego w Wiśle. Naszego, bo nim jeździliśmy, ale tak naprawdę wóz robił wówczas za samochód zastępczy w serwisie Volvo Euroservice.

Tonące Volvo to początek fali powodziowej 2001 roku. Zdjęcie wykonaliśmy w okolicy dzisiejszego Mostu Siekierkowskiego i doskonale wiedzieliśmy gdzie się kończy betonowa droga.

To już jest koniec

To koniec mojej podróży Dookoła Polski 2000. Mam nadzieję, że Wam się podobało. Jeśli Wam smutno to nie martwcie się. W przygotowaniu jest krótka seria Dookoła Europy 2000 oraz znacznie obszerniejsza Dookoła Warszawy 2000. Zostańcie nastawieni.

Dookoła Polski 2000, cz. 1

Dookoła Polski 2000, cz. 2

Dookoła Polski 2000, cz. 3

Fotografie: autor