W północnych Włoszech wystartował rajd 1000 Miglia. Impreza nawiązuje do legendarnej imprezy wytrzymałościowej organizowanej w latach 1927 – 1957. Od kilku lat w ekskluzywnym gronie startujących znajdują się także polskie załogi.

 

Dawny Mille Miglia był imprezą dla prawdziwych twardzieli. Zawodnicy naprawdę rywalizowali na publicznych drogach. Był kurz, prędkość, walka z maszyną, pot i łzy. Niestety były także ofiary śmiertelne. Z tego powodu w latach 50. zrezygnowano z organizacji rajdu. Wśród zwycięzców klasycznej wersji 1000 Miglia możemy znaleźć takie nazwiska jak: Tazio Nuvolari, Rudolf Caracciola, Giuseppe Campari, Alberto Ascari i Stirling Moss.

 

 

1000 Miglia na regularność

W dzisiejszej wersji rajdu 1000 Miglia startują samochody zabytkowe, które występowały w klasycznych edycjach imprezy. Tempo nie jest już tak zabójcze, a rywalizacja rozgrywa się na odcinkach na regularność. Zawodnicy mają do przejechania konkretną trasę, z konkretną średnią prędkością. Spóźnienie się lub zbyt szybkie przyjechanie na punkty kontrolne skutkuje karą.

Są Polacy

Co roku do rajdu zgłasza się kilkaset pojazdów. Nie wszystkim udaje się dostać numer startowy, mimo że dopuszcza się aż 400 załóg. Od kilku lat na trasie Brescia – Rzym – Brescia widać także polskie załogi.

 

 

Polski Gullwing

Rajd już wystartował. Na trasie, z numerem 288, zobaczymy uczestniczących już po raz piąty w tej imprezie Tadeusza Kozioła i Monikę Sikorę. Załoga z Krakowa startuje w Mercedesie 300 SL Gullwing z 1954 r.

Aston i Lagonda

Inną doświadczoną w 1000 Miglia załogą jest startujący z numerem 184 Aston Martin DB2 z 1952 r. W środku zobaczymy Krzysztofa Wekę i Dorotę Wekę. Załoga reprezentująca polski team Perlage – od kilku lat sponsora 1000 Miglia.

 

 

Obok Astona, w tym samym zespole, wystartowali debiutanci – Marcin Kubrak i Ewa Kubrak w Lagondzie M45 Tourer z 1934 r. Polski zespół uzupełniają dwie załogi z Holandii.

fot. 1000Miglia.it