Jak co roku miłośnicy youngtimerów, pojazdów zabytkowych, klasyków i innego ruchomego żelastwa z niecierpliwością czekają na rozpoczęcie sezonu. Każdy wypatruje pierwszych listków na drzewach, pąków na krzewach, bocianów na łące i słońca na niebie. Jeśli oznaki wiosny utrzymują się dłużej niż parę dni przeciętny miłośnik zabytków idzie do garażu i odpala swoje cacko.

 

Dla jednych cackiem będzie Jaguar E-type, dla innych motorower Chart. Nie ma to znaczenia. Oczekiwanie na wiosnę to już tradycja ruchu weterańskiego. W tej chwili zimy są lekkie i trwają najdłużej do połowy marca. Jeszcze dziesięć lat temu było nieco inaczej. Wprawdzie zimna pora roku też nie była jakaś straszna, ale parę tygodni mrozu musiało być, a i śnieg też troszkę poleżał tu i ówdzie. Wiosenna pogoda pojawiała się zazwyczaj w okolicy połowy kwietnia. Wówczas organizowano tak zwane rozpoczęcie sezonu klasyków.

 

Renault 8 od początku użytkowany w Polsce. W tamtych latach na zlotach było większe zróżnicowanie marek i modeli.

 

W tej chwili w Warszawie prym w kwestii „rozpoczęć sezonu” wiedzie klub Youngtimer Warsaw czyli grupa miłośników samochodów klasycznych skupiona wokół spotkań przy PGE Narodowym i nie tylko. Swoje imprezy rozpoczynające sezon jeżdżenia klasykiem na Mazowszu organizują także kluby w Radomiu, Skierniewicach czy Siedlcach. Nic dziwnego, grupa entuzjastów klasyki wzrosła przez ostatnie 20 lat o jakieś 1000%. Tak jest teraz, a jak to wyglądało prawie 20 lat temu?

 

 

Rover P4 z 1959 roku na pierwszym spotkaniu w Norblinie w 2001 roku.

Automobilklub Polski i Norblin

Nic na to nie poradzimy, że pamiętamy takie czasy. Metryki pan nie oszukasz. Na początku XXI wieku liderem, i prawie jedynym klubem zrzeszającym zabytki w stolicy, był Automobilklub Polski. Oprócz AP na Mazowszu działał CAAR, kluby Syren, Garbusów czy Citroena 2CV. Wszystkie raczej siedziały w swoich towarzystwach i nie widziały powodów by się łączyć z innymi. Członkowie Automobilklubu mieli inne podejście do tematu – chcieli łączyć towarzystwo.

 

Wówczas zaledwie siedemnastoletnia Lancia HPE została dopuszczona do imprezy warunkowo. Samochód był stosunkowo młody, ale ciekawy i nietuzinkowy,

 

Stowarzyszenie miało swoje klubowe muzeum na terenie dawnej fabryki Norblin przy ulicy Żelaznej. Obok sali Muzeum Techniki z Polskimi Fiatami i Stratopolonezem znajdowało się także pomieszczenie klubowiczów z ich pojazdami. Essex, Tatra, Polski Fiat 618 czy Sokół 1000 z koszem to tylko niektóre z eksponatów. Salę klubową można było zwiedzić razem z wycieczką oglądającą wystawę Muzeum Techniki. Wszyscy byli zadowoleni – muzeum dostało dodatkowe samochody dla zwiedzających, a klubowicze fajne miejsce do parkowania pojazdów. Ale skoro już Automobilklub Polski był obecny na terenie Norblina to czemu nie zrobić tam małego zlotu? Na przykład jako rozpoczęcie sezonu klasyków?

Pierwsza taka impreza

W 2001 roku członkowie klubu zorganizowali jedną z pierwszych tego typu imprez. Zaproszono nie tylko członków klubu, ale także miłośników pojazdów zabytkowych z Warszawy. Pojawiły się notatki zapraszające w prasie lokalnej oraz na nielicznych jeszcze stronach internetowych. W Norblinie zameldowało się kilkadziesiąt pojazdów. Od przedwojennej Tatry 12 poprzez Willysy do przyjętej warunkowo Lancii Beta HPE. Dlaczego warunkowo? Bo to młody wóz był, miał zaledwie 17 lat. To tak jakby teraz przyjąć Lybrę.

 

 

Sezon 2002 i jeszcze świeży zakup prostu z importu czyli Porsche 356 na próbnych, już białych, rejestracjach.

 

Najpierw wystawiono samochody w uliczkach fabryki, potem zorganizowano przejazd pod ówczesną siedzibę Automobilklubu Polski przy ulicy Pańskiej, gdzie wykonano pamiątkowe zdjęcia. Samochodów na ulicach było na tyle mało, że klasyki mogły ustawić się pod kamienicą jak chciały. Wokół nie było problemów z parkowaniem, żadne miejsce nie było zajęte. Nie istniały także słupki, a władze stolicy nie wiedziały jeszcze, że kierowcy to wrogowie publiczni numer jeden.

 

 

Syrena 110 na zlocie? Czemu nie! Teraz byłoby to wydarzenie miesiąca. (sezon 2002)

 

 

Po sesji zdjęciowej samochody przejechały na plac Teatralny. Po drodze Citroen C4, pochodzący z przedwojennej warszawskiej montowni francuskiej marki, zepsuł się. Okazało się, że miał problemy ze sprzęgłem. Czy zostały naprawione, niestety nie pamiętamy, ale dywagacje w sprawie usterki mamy nagrane gdzieś na kasecie VHS.

 

 

Rok 2003 i dość osobliwa Syrena Laminat z silnikiem Passata.

Więcej Syren

Udana pierwsza impreza sprawiła, że Automobilklub Polski zaczął organizować takie imprezy cyklicznie. W następnych latach bardziej stacjonarne, jako zloty organizowane w Norblinie. Zaczęło pojawiać się coraz więcej samochodów, w tym kluby Syren, Warszaw czy Garbusów. W 2002 roku na zlocie pojawiła się nawet Syrena 110. Rok później uczestnicy spotkania przejechali się jeszcze na Autodrom AP na Bemowie. Tam zorganizowano proste próby sportowe, w których gwiazdą stał się kierowca milicyjnej MZ Trophy, któremu drogę palcami pokazywał pilot siedzący za nim.

 

MZ Trophy z przyczepką na próbie sportowej na Bemowie. Kierowca nie miał bladego pojęci co krzyczy do niego pilot.
W oczekiwaniu na próbę.

 

Po pewnym czasie „rozpoczęcia sezonu” Automobilklubu Polski przeistoczyły się w rajdy, ale o tym opowiemy w innym odcinku naszych wspomnień.

Fotografie: Kamil Pawłowski